Donos zamiast rozmowy
Skuter pewnego mieszkańca stał zaparkowany przed blokiem – nie na wyznaczonym miejscu parkingowym, ale w miejscu, które zdawałoby się nikomu nie może przeszkadzać. Nikomu nie zabierał przejścia ani przejazdu. Nie blokował chodnika, nie utrudniał wjazdu, nie stanowił żadnego większego zagrożenia niż jakikolwiek inny jednoślad stojący choćby na parkingu kilka metrów dalej. Innymi słowy: stał tam sobie skuter. Jak to skuter.
A jednak – tak przynajmniej głosi historia, którą usłyszałem – nie raz, ale kilkukrotnie ktoś uznał, że sytuacja jest na tyle poważna, iż wymaga oficjalnego zgłoszenia przez system dbamomiasto.torun.pl oraz anonimowego telefonu do jednej z miejskich służb. Podejrzewam, że gdzieś w Toruniu ktoś siedział wieczorem, patrzył przez okno na ten straszliwy widok i myślał: „nie, tego nie mogę zostawić losowi, muszę to zgłosić władzom”.
Nikt nie zapukał do drzwi właściciela. Nikt nie zostawił kartki – zresztą i tak nie miałby jej gdzie wsunąć, bo skuter, w przeciwieństwie do samochodu, wycieraczek nie posiada, więc ten klasyczny gest sąsiedzkiego oburzenia odpadał z przyczyn czysto technicznych. Nikt nawet nie zapytał sąsiada, czyj to w ogóle skuter. Zamiast dwóch zdań rzuconych na klatce schodowej czy przed blokiem – formalne zgłoszenie do urzędu, jakby chodziło o coś poważniejszego niż dwa kółka i silnik.
Opowiadam to nie po to, żeby kogoś oskarżać – bardziej z czystego zażenowania. Bo to trochę komiczne, kiedy okazuje się, że najprostszą rzeczą na świecie – zapytać, powiedzieć, poprosić – jest dla kogoś trudniejsze niż otworzenie formularza na stronie urzędu miasta i opisanie zagrożenia, jakie stanowi zaparkowany jednoślad. Ale kiedy śmiech ustępuje, zostaje lekkie zdziwienie, że tak łatwo nam dziś zamienić „sąsiedzką rozmowę” na „zgłoszenie do systemu”.
A jak Wy to widzicie?
Zastanawiam się, czy nie jestem jedyną osobą, którą to bawi i jednocześnie trochę zażenowuje, dlatego chętnie poznam Waszą opinię. Skuter zaparkowany przed blokiem, niezajmujący nikomu przejścia ani miejsca do parkowania – czy taki donos był, waszym zdaniem, uzasadniony, czy jednak przesada? A może to akurat sytuacja, w której wystarczyłoby po prostu zapukać?
Zostawcie komentarz ze swoją opinią. Zależy mi na szczerych głosach, dlatego chcę powiedzieć jasno: wgląd do tych komentarzy mam wyłącznie ja, jako twórca tej strony. Nie są one nigdzie publicznie wyświetlane ani udostępniane osobom trzecim – trafiają tylko do mnie, żebym mógł poznać Wasze prawdziwe zdanie.
Zostaw komentarz